idet

Otwarte okno myśli moich..

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Już nigdy nic nie będzie takie samo
Tagi: nic
28.08.2010 o godz. 23:38

Obecnie wychodzę z anoreksji, nikt o tym nie wie, teraz dużo przytyłam,ale to już nie problem, mam nadzieje, że to dobry znak...
Tagi: zakończenie
06.08.2010 o godz. 14:53

17 kwietnia 2009r.
Prawie dwumiesięczna przerwa w pisaniu.
Chyba tego nie potrzebowałam. Wszystko zaczęło się układać. Grzecznie chodziłam do psychologa, w domu jestem idealna, lęki minęły, na pozór: wszystko OK. Ale jak w każdej bajce bywa, coś musi się zrujnować.
Zaczęło się od tycia po odstawieniu szmaty, cóż normalna rzecz. Po czasie zaczęło mi to przeszkadzać. Zaczęłam ćwiczyć w domu. Po chwili na pamięć znałam wszystkie tabele kaloryczne (znam do dziś). Razu pewnego natrafiłam na wątek "bulimia". Głupia małolata chciałam spróbować, chciałam być a to chora. Początki były żałosne, pochłaniałam ogromne ilości ale jeszcze nie umiałam zwracać. Po jakimś czasie rzygałam codziennie. Przestraszyła się i chciałam z tym skończyć. Nie dało się...Zapisałam się na Jiu Jitstu. Treningi pomogły mi poznać siebie i zwyciężyć chorobę. Przynajmniej na to wyglądało. Zaczęłam zdrowo się odżywiać. Dziś po raz pierwszy od miesiąca znów straciłam kontrolę. Rzuciłam się na jedzenie...głośna muzyka, drzwi na klucz...
Boję się.
Po rzyganiu znów wzięłam jakieś leki, ale dawna ilość nic nie działa. Trzeba wziąć więcej...
06.08.2010 o godz. 14:53

7 lutego 2009r.
Zmiana pogody na lepsze dziwnie na mnie działa. Mój mózg inaczej pracuje. Nie pozwala mi zaistnieć, nie potrafię świadomie myśleć. Niby wiem co się dookoła mnie dzieje, ale nie czuję się aktorem, jestem widzem. Przyglądam się każdemu wydarzeniu i próbuję je zrozumieć. Coś mi na to nie pozwala. Widzę jak powstają kolejne stworzone przeze mnie litery na papierze, tego też nie rozumiem. Po co piszę? Co mi to daje? Odbiegam na chwilę od czegoś czego nawet nie rozumiem. Boję się? Czy nie chce zrozumieć? Tego jeszcze nie wiem...jeszcze nie teraz
06.08.2010 o godz. 14:41

7 lutego 2009r.
Matka ciągle powtarza, że jestem po za zasięgiem.Dlaczego ona tego nie widzi, że mnie nie ma, odeszłam w momencie odstawienia szmaty. Przed pierwszą kreską, żyłam w ślepej rzeczywistości, gdy zaczęłam brać, zostałam oświecona, pobłogosławiona przez Mojego Boga, zmuszona do odstawienia, zmieniłam się w ...W co?
Jak można nazwać kogoś kto nie wiem kim jest, nie potrafi trafnie analizować wydarzeń i otaczających go spraw. Chociaż rozmawiam normalnie z ludźmi to po chwili pamiętam tę rozmowę jak przez mgłę. Czy można nazwać mnie schizofreniczką? Chyba po części tak. Czuję się jak chory ptak zamknięty w klatce, który sam dał się złapać. Czuję na sobie jakiś nieopisany ciężar, który mnie ogranicza i to on nie pozwala mi samodzielnie myśleć. Wiem, że coś lub ktoś podejmuje za mnie decyzje i jest mu za to wdzięczna, bo sama już nie potrafię.
W całym dniu najgorsze są wieczory.Wtedy nadchodzi ciemność, wspomnienia i strach. Leże, zakładam słuchawki i na fula puszczam radio, w którym lecą te same kawałki co wtedy gdy latałam po domu na szmacie. Muzyka była wtedy dla mnie wszystkich, nieopisaną radością i motywacją. Słyszałam ją tak wyraźnie, każdy osobny dźwięk był tylko mój.
Teraz...dla mnie to puste dźwięki, przechodzą prze ze mnie bez żadnej mocy. Słucham i próbuję przywołać ten stan, ale brak mi mocy.
Kolejna rzecz, która straciła swój sens.
06.08.2010 o godz. 14:36

5 lutego 2009r.
Urodziła się jako wolny ptak,
Latałam póki mogłam,
Podleciałam zbyt wysoko,
Zaczepiłam o gałąź życia
Moje skrzydła odpadły
Nikt ich nie podniósł
Wszyscy przechodzili obojętnie
Udawali, że nie widzą
Zaczęłam spadać...
Leciałam długo
Byłam coraz niżej
W końcu po dwóch miesiącach uderzyłam o ziemię
Łamiąc przy tym każdą kość siebie
Wtedy zebrał się tłum
Zaczęli pomagać
Za późno
By poskładać maleńkie kawałeczki
Już za późno
Odeszłam
Może wrócę
Kiedyś
W innym wcieleniu
Może znów jako ptak
06.08.2010 o godz. 14:19

5 lutego 2009r.
Chciałam być...
Po prostu być...
Czy to takie trudne?
Może dla ciebie nie...
Dla mnie to niemożliwe!
To rzecz nieosiągalna...
Która jest po za zasięgiem mojej świadomości.
Nie potrafię zaistnieć w sobie
Nie potrafię kochać
Ani myśleć w sposób logiczny
Staram się zapomnieć...codziennie
Ta codzienność mnie przeraża
Każdego dnia mój żołądek jest torturowany
przez tony prochów i tabletek
Dokuczam mu coraz bardziej i intensywniej, zasypuję go coraz to nowszymi i mocniejszymi lekami, a on odpłaca mi się nieprzespanymi nocami, ciągłym bólem i zawrotami głowy.
Muszę się przyznać
Straciłam kontrolę nad ilością...połykam tyle ile mam
Czasem to pięć, a czasem dwadzieścia tabletek, które zaczynają działaś,
utrzymują mnie w stanie półświadomym, błogim.
Gdy przestają działać zostawiają mnie w stanie osłupienia i strachu
Strachu przed śmiercią
Czasami nadchodzi...Ale nie mam siły by ją przyjąć, zawsze ją odganiam...
Czasami jest już tak blisko...tak namacalnie, że wydaje się jakby mnie już nie było we własnym łóżku, lecz na łożu śmierci razem z Moim Bogiem.
Jest przy mnie, trzyma moją dłoń.
Milczy.
Czuję wtedy, że chce powiedzieć 'tutaj jest dla Ciebie miejsce
ale teraz wracaj
to nie twój czas
masz tam coś do zrobienia
odkryj to
i wykonaj.
Całuję go w policzek i zaczynam spadać.
Powoli na ziemię do swojego łóżka.
Budzę się i czuję ciężar, który nie przytłacza, utrudnia oddychanie...
nie pozwala wstać, ruszyć się ani myśleć...
Tagi: Bóg
06.08.2010 o godz. 14:13

16 stycznia 2009r.
Powoli świat nabiera ciemnych barw.
Brakuje mi dzisiaj tego lekkiego białego puchu.
Tego, który budzi mnie nad ranem.
Tego, który jest zawsze przy mnie - on jeden nigdy mnie nie opuszcza.
Biały puch.
Lekki jak wiatr.
Ciepły jak słońce.
Mocny jak połączenie mnie i jego niepowtarzalnej siły.
Wiem, że trzymasz mnie w swych szponach i nie nadejdzie już moja godzina, w której uwolnię się z twego uścisku.
Nie chcę próbować być wolna.
Za dużo energii do stracenia, a przecież można ją tak świetnie wykorzystać.
Jeden ruch.
Jeden wdech,
i wszystko nabiera barw.
cały świat znów śmieje się nie w twarz,
śmieje się razem ze mną w twarze szarych postaci goniących po chodniku.
Wyłączają,
Odtrącają...jestem inna...i
śmieję się z was bo wszyscy jesteście tacy sami.
Jak książę przychodzić
odchodzisz jak kat
zabierając ze sobą wszystko co mam
nie zostawiasz nic
nawet mojej duszy
dzisiaj nawet sny, nie są już moje...
06.08.2010 o godz. 14:00

Robię właśnie porządki w szufladzie i natknęłam się na moje zapiski z czasu zagubienia. Przerwa w życiorysie, narkotyki, wódka i ja. Coś w tym rodzaju. Od dziś zaczynam zamieszczać notatki, powinny w końcu wyjść na światło dzienne. Chcę się ich pozbyć, spalić ale coś mnie przed tym broni.
Jest w nich dużo chaosu i często brak logiki. Zdania wyrwane z kontekstu i hasła wzięte z księżyca. W tym czasie musiałam po prostu komuś się wygadać. Miałam tylko czystą kartkę.
06.08.2010 o godz. 13:51

Ktoś kiedyś zainteresował się tym, że jestem. Od tego czasu rzeczywiście JESTEM. Zaistniałam wśród ludzi. Na moment się odnalazłam by zgubić się w jednej chwili.

Czekam codziennie w tym samym miejscu, o tej samej porze. Wiem, że wrócisz. Nie jesteś już tak silny jak kiedyś, osłabłeś przeze mnie...tak to tłumaczyłeś.
Kłamałeś by odejść?
To nic, ja i tak czekam.
Tagi: Wspomnienia
05.08.2010 o godz. 22:52
idet
idet
O mnie: Ciemna strona życia, niekiedy zanika.
statystyki
  • Czas na Bloblo: 0 dni 2 godziny 38 minut
  • Napisanych notek: 10
  • Komentował: 0 razy
  • Zebranych komentarzy: 2
  • Ostatni wpis: 28.08.10, 23:38
  • Wpis średnio co:
  • Profil odwiedzono: 3613 razy
  • Ilość avatarów: 1
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 27
  • Ostatnie logowanie: 17.03.11, 23:00
  • Ostatnio odwiedzili: Olxsonne, Ilona24, WineHu-Brewery777Technologies, zuadomcza, alisla, Ambulance